Działy
Dodatki

Szczudłak

tekst archiwalny - 21 stycznia 2008
Krew by zalała! Już drugi dzień idę lasem z tą dwójką milczących wojowników. Pyska nie ma do kogo otworzyć. O co zapytam, to wzrokiem wymownym popatrzą i cichcem pod nosem przytakną. Nie wiem, co ich napadło. To chyba nerwy przed jutrzejszym polowaniem. Gurg - to ten leciwy krasnolud - nawet wódki do obiadu żłopać już nie chce. Kelvas – o, na drugi bok się przewraca - nic tylko swoje komponenty co kwadrans w torbie sprawdza i sam do siebie gada. Przed kolacją życzył sobie smacznego, potem się pozdrowił, a przed snem żegnał się… ze sobą. Starzeje mi się czarodziej… Ech, nam wszystkim lat przybywa.

Czuwać mi przyszło teraz w tym nieszczęsnym lesie. Szczęście, że ciebie tu nad rzeką spotkałem. Ile to już? Trzydzieści lat będzie, jak się nie widzieliśmy? Kopa czasu. Nic się nie zmieniłeś… Ale co się dziwić? W końcu jesteś elfem. Mi zmarszczek przybyło. Już nie biegam tak szybko. Ty się nie uśmiechaj, bo siłę mam tę, co sprzed laty. Więc nazbyt wyszczerzone zęby z łatwością mogę wyszczerbić. Masz, napij się. Trudno przeżyć taką przeklętą zimę bez mocnych trunków. Ale uważaj! Bo kichy wywraca jak bełt wbity po lotkę. Myślę, czy ich nie zbudzić, ale… A, niech śpią. Kolej ich warty minęła, a jutro ciężki dzień nas czeka. Na szczudłaka idziemy. Jestem, wyobraź sobie, łowcą tych potężnych stworzeń. Trzeba jakoś na chleb zarobić, hłehłe…

Obrazek


by Hokunin

Co mówisz, że nigdy nie słyszałeś o szczudłaku? Gdzie ty żyjesz? A, wróciłeś przedwczoraj z Abel - vil. Dwadzieścia lat tam byłeś? No to ładnie. Daleka kraina. Miałeś prawo nie słyszeć o tym paskudztwie. Cholera wie, jakie zło tego świata przyczyniło się do narodzenia szczudłaków. Mówią, że pierwszy zarodnik spadł z nieba. Ponoć fragment meteorytu przyniósł to ścierwo na naszą planetę. Ile w tym prawdy, zabij mnie, nie wiem. W każdym razie pewne jest to, że zadomowiły się tutaj, w tych lasach. Żyją w skalnych grotach pojedynczo lub w małych grupach. Rozmnaża się to rodząc larwy. Rzekomo te pojawiają się w krwiobiegu tych bestii od momentu pożarcia pierwszej istoty. Już wśród larw, jak twierdzą naukowe księgi, dochodzi do brutalnej selekcji. Robale zjadają się od małego i jak łatwo zgadnąć, przeżywają tylko najsilniejsze.

Szczudłaki mają strasznie podłe usposobienie. Agresywne to i wiecznie nienażarte. Nie ma tygodnia, by jeden lub dwa nie zaatakowały okolicznej mieściny. Porwie to krowę czy rosłego chłopa i trzema ruchami pyska połknie w całości bez sapnięcia. Pytasz, jak to wygląda? Jak zło wcielone, bym ci powiedział. Dorosły szczudłak jest niewiele mniejszy od rosłego, czerwonego smoka, i mówię tutaj o samym korpusie. A zwinne to diabelstwo jak mucha. Ma trzy nogi długie na nie mniej jak siedem metrów. Każda z nich ma staw kolanowy mniej więcej pośrodku kończyny, więc przykucając, może swobodnie porwać z ziemi wszystko, co ma krew w swoim krwiobiegu. Wszystkie trzy nogi wyrastają z korpusu o kształcie jaja.

Front tego pająkowatego ścierwa jest tam, gdzie jedna noga. Poznasz też po tułowiu, bo z przodu jego pysk jest zakończony trzema długimi pazurzyskami. Te chwytaki, bo tak je nazywam, okala przezroczysta błona naznaczona paskudnymi żyłami, w których, co dostrzec można, pławią się glisty, larwy i inne robaki nie z tego świata. Bestia może chwycić pazurami to, na co tylko ma ochotę: człowieka, psią budę czy wóz pełen siana i przeżuwać, pomagając sobie zębami, wyrastającymi w środku z podgardla.

Szczudłak ma jasnopopielaty chitynowy pancerz. Cholernie mocny, mówię ci. Czasami myślę, że łatwiej jest chyba rozbić kowadło. Gdy już nawet przebijesz się przez to opancerzenie, wcale powodów do radości nie ma. Nie wiem, jak to może żyć, ale w ciele tej gadziny, poza żyłami wypełnionymi po brzegi robactwem, jest kleista maź. Hehe, widzę żeś już przybladł. Masz, łyknij jeszcze nieco gorzałki, bo coś tak czuję, że jednak nie będziesz chciał sam leźć przez te knieję. Na czym to ja? A, ta lepka smoła jest cholernie mocna. Po wypaleniu z niej żrącego kwasu nadaje się jako świetny materiał klejący. Dla zobrazowania sprawy powiem tylko, że znajomy kender, przykleił się tym za brwi do sufitu. No, tylko on mógł wpaść na coś tak durnego. Co tu dużo gadać. Klej wytrzymał. Brwi nie. Przez szacunek do niego, nie wspomnę o tym, jak teraz wygląda.

Obrazek


by Federico Scarbini

Ale wyobraź sobie, co można zrobić z mieczem czy toporem zamoczonym w tej lepkiej smole. No nic, tylko wziąć zamach i pierdyknąć za wróblem. No, ale na szczęście aż tak źle nie jest, bo niedawno odkryto, że szybkie zamoczenie w wodzie lub schłodzenie może uratować oręż. Co by nie mówić, kontaktu z posoką tego gada i tak nikomu nie życzę. O, spójrz, jaką bliznę mam na goleniu. Przeszło pół roku temu, podczas walki, skapnęło mi tego trochę na nogę. Przepaliło skórzaną nogawicę, bawełnianą onucę i wżarło się w ciało. Piekło tak, że błagałem, by mi ją obcięli. Na szczęście cyrulik prośby nie usłuchał. Ponad tydzień kulałem, ale ozdrowiałem. Tak przy okazji, polecam, cyrulik Gnadosh, wspaniały fachura. Ma najmniej zgonów w skali roku… przynajmniej tak twierdzi szyld przed jego zakładem.

Ale wracając do tematu, jak podejrzewasz zapewne, walka ze szczudłakiem nie jest łatwa. Stawia to kroki na odległość do dziesięciu metrów. Przy każdym stąpnięciu z drzew spadają liście, a chaty, jeśli takowe znajdują się w pobliżu, trzeszczą w posadach. Trudno z tym walczyć na otwartym polu. Nie myśl jednak, że w lesie jest łatwiej, bo drzewo stojące mu na drodze przewróci bez problemu.

Zwykle przed próbą pożarcia, bestia stara się zranić nieszczęśnika swoim odnóżem. Często też zdarza się, że pluje bydlak tą kleistą mazią. Że kleista to jedno, ale piecze to tak, jakby cię obsypano rozżarzonym węglem.

Dobrze się stanie, gdy szczudłak straci choć jedną nogę. Zachwieje się to wtedy, upadnie i spokornieje. Już nie będzie skore do walki jak wcześniej.

Jak już mówiłem, pancerz szczudłaka jest wytrzymały na ciosy oręża, odporny jest też na działanie kwasów czy ognia. Jednak jeśli chodzi o zimno… Pancerz od mrozu zdaje się bardziej kruchy, a ruchliwość gada przy takim ziąbie jest o wiele mniejsza. Nie bez powodu więc na polowanie upatrzyliśmy sobie właśnie porę zimową. Mam nadzieję, że łowy się powiodą, bo za szczudłaka można zgarnąć rondel złota wypchany po brzegi. Heh, co mówisz, że wracasz do miasta? Hehe, dobrze, nie zatrzymuję cię dłużej. Widzę, żeś prawie skostniał z zimna. Masz, łyknij jeszcze nieco gorzałki i do rychłego spotkania. I pozdrów… Cśśś… Słyszysz? Mówiłem ci, że szczudłak lubi piszczeć? Ten… ten jazgot wydaje z siebie, gdy idzie zapolować. Krew by zalała! Chłopaki, wstajemy! Alarm, do kroćset! Dziś on ma być zwierzyną! Kelvasie, gotowy z czarami? Dobra. Gurg, bełty ze stalowymi linami, szybko! A ty elfie… Heh, widzę, że zostajesz… Jak za starych dobrych lat… Tylko pozwolisz, dziś ja zagram pierwsze skrzypce i będę cię osłaniał. Przygotować się chłopaki!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 29 cze 2017, 01:13 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka