Działy
Artykuły

"Erotyczno-demoniczny eksperyment" - recenzja "S/Lay w/Me Edycja Polska"

Zwykle, gdy myślimy o grach fabularnych, przed oczami stają nam opasłe tomiska, zbiory zasad i dodatkowe podręczniki, zawierające, kto by pomyślał: dodatkowe zasady. Natomiast, gdy pomyślimy o grze, to zapewne przytoczymy z pamięci kampanie i sesje, które ciągnęły się całymi tygodniami czy miesiącami. A gdyby tak to wszystko zminimalizować? Czy można czerpać porównywalną przyjemność z gry, która będzie trwała maksymalnie około godziny, a bazować będzie tylko na książce chudszej niż instrukcja obsługi niejednej pralki?

Taką właśnie grą jest „S’Lay w/me” wydana w formie niewielkiej, zeszytowej broszurki. Pierwsze, co rzuca się w oczy to jej stosunkowo niewielka objętość, bo zasady gry zostały opisane na niespełna dwudziestu ośmiu stronach, z których i tak wiele zajmują ilustracje (prawie jedną trzecią objętości).

Skoro mowa o ilustracjach, to stworzył je Marcin Kwaśny specjalnie dla potrzeb polskiej edycji gry. Jego prace to czarno-białe linearty. Przykuwają oko starannością detalu, a jednocześnie czystością formy. Każda z prac zawiera wyraźne elementy erotyki, które są bardzo ważnym czynnikiem dla gry.

Obrazek

Broszurka nie jest niczym innym, jak spisem zasad i przytaczanymi przykładami rozgrywki. Oprócz lapidarnych informacji nie znajdziemy w tym zeszycie tak naprawdę nic więcej. Chociaż, czy cokolwiek więcej jest nam potrzebne? Jak przyjdzie łatwo nam się przekonać sama rozgrywka jest dość prosta.

Gra autorstwa Rona Edwardsa przeznaczona jest dla dwóch osób (w teorii - w grze może uczestniczyć więcej, ale i tak w jednej chwili grać będą tylko dwie). Jeden z graczy wcielać się w będzie w osobę nazywaną „Ty”. Najprościej rzecz ujmując, gracz w dziesięciu słowach kreuje zarówno charakter, jak i wygląd postaci, wybierając z podanych przymiotników. To ona będzie dążyła do osiągnięcia wyznaczonego na początku rozgrywki celu. Drugi gracz wcieli się w osobę, której rola będzie zbliżona do mistrza gry, czyli tak zwanego „Ja”. To on wykreuje Potwora, a także postać Kochanka (może to być nawet ta sama istota) – wszak erotyzm i seks będą bardzo ważnymi czynnikami każdej rozgrywki.

Obrazek

Cała rozgrywka jest bardzo szybka i dynamiczna. Przypomina standardową sesję RPG, ale nie ma w niej miejsca na wątki poboczne czy ubarwianie tła. Z jednej sytuacji gracze przechodzą bezpośrednio do drugiej. Niektórym ten sposób rozgrywki może się wydać schematyczny, a nawet płytki. Dzięki temu jednak całą grę można zamknąć maksymalnie w przedziale jednej godziny.

Gra dzieli się na wspomniane wcześniej sceny, czyli Podbicia – to opis scen, a także działań, które gracze przedstawiają tak, by popchnęły fabułę na dalsze tory. Drugim rodzajem etapu gry jest Starcie, czyli konfrontacja z Potworem lub adorowanie Kochanka. Efekty Starcia zależą od rzutu kośćmi i dopasowania ich wyników do efektów jakie dają.

Po tych dwóch etapach następuje zmiana ról i tworzona jest nowa postać. To dość ciekawe rozwiązanie, bo w czasie jednej gry, mamy jak gdyby dwie fabuły, a każdy z graczy będzie miał szansę odnaleźć się zarówno w roli „Ja”, jak i „Ty”. Trzecia tura ponownie będzie się toczyć wokół pierwotnej konfiguracji osobowej i tak na przemian, dopóki jeden z graczy nie zdecyduje się zostać z adorującym go Kochankiem. Wydaje się to może nieco zawiłe, ale w rzeczywistości jest bardzo łatwe i w mig można opanować reguły, a nawet wykuć je na pamięć.

W świetle powyższego łatwo jest wyznaczyć plusy, jak i minusy opisywanej gry. Dynamiczna i szybka rozgrywka bez wątpienia będzie zachęcająca dla wielu fanów Indie RPG. „S/lay w/Me” to gra dla wypełnienia czasu. Jednak jej niewątpliwym minusem, który zapewne odrzuci niejednego z graczy, jest zbytnie skupienie się na czynnikach związanych z erotyką i seksem. Owszem jest to ważny element wielu sesji RPG i osadzonych w nich fabułach, ale nie powinien, a nawet nie może być kluczowy dla rozgrywki.

Zapewne opinie graczy, w których ręce trafi „S/lay w/Me” będą skrajnie podzielone. Jednych gra, jak i jej założenia mogą odrzucić, inni zaś znajdą w tym tytule pewien potencjał i wykorzystując go zdołają czerpać dużo przyjemności z kilkunastominutowych rozgrywek. Gra ta jest więc ciekawym eksperymentem… ale tylko eksperymentem. Została wydana w formie papierowej, ale można ją również ściągnąć w formie PDF, co wydaje się chyba lepszym pomysłem. Zapewne niejednokrotnie w nasze ręce trafią podobne eksperymenty związane z grami RPG, ale jak wiadomo, każdy eksperyment prędzej czy później może doprowadzić do wspaniałego odkrycia.
KOMENTARZE (1) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Ulwar 23 cze 2014, 20:31
Grę wydał Darken - mój znajomy powiem szczerze znam jego gry ,są dobrę na imprezę do 1 czy 2 piwa ale cieżko byłoby mi powiedziec o tym że są innowacyjne czy wprowdzają powiew świezości to takie na siłe skracanie rpg i robienie z tego czegoś innego

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 20 sie 2017, 16:28 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka