Działy
Artykuły

Felietony fantasytycznie mocne #13

Kwiaty (chronione) mowy polskiej
Czas świąteczno – noworoczny to moment szczególny, w którym składamy sobie nowe obietnice, podejmujemy stare wyzwania, a czasem nawet zdarza nam się mówić do siebie ludzkim głosem. Zapewne ta właśnie atmosfera natchnęła leśniczego z Podkarpacia do zaproponowania wszystkim nowego rozwiązania, mającego na celu złagodzenie wzajemnych relacji oraz odchwaszczenie pięknej mowy polskiej. Na antenie lokalnej rozgłośni radiowej wysunął on, ówże leśnik, propozycję zastąpienia wszelkich inwektyw oraz epitetów nazwami roślin chronionych. Pomysł poparł licznymi przykładami, czym zdobył serca i uznanie wszystkich, którzy, jak ja sam, uwielbiają zbijać z pantałyku swoich adwersarzy nieznanym im słownictwem.

Obrazek



I tak, nasz dzielny leśniczy zaproponował, aby, zamiast określać kogoś mianem idioty, nazwać go po prostu czubkiem delikatnym, ewentualnie czubkiem główkowatym. Często i bez powodu obrażający się jegomość to od teraz boczeń nastroszony lub nastroszek. Ślamazarę nazwiemy ślimakobrzeżkiem lessowym, tchórza – trzęścem meklemburskim, chronicznie zapuszczonego chuderlaka – wątlikiem błotnym, a zapatrzony w siebie bufon to nasięźrzał pospolity. Zamiast słowa „kretyn”, używajmy raczej „tęposz niski”. Nieobliczalny w swych humorach mężczyzna – szczodrzeniec zmienny, pan w rozmiarze XXL to zwyczajny tłustosz, a kłamliwa menda – wężymord stepowy.

Oczywiście, dbający o równouprawnienie pracownik Lasów Państwowych nie zapomniał i o kobietach. Również dla nich wybrał kilka ciekawych roślin, których nazwy mogą zastąpić popularne określenia. Oto, na przykład, farbowana blondynka ze skłonnością do wydawania pieniędzy to rozrzutka brunatna. Niedbająca o swój wygląd i sylwetkę kobieta to krzywoszczeć pogięta. Upierdliwa turystka z tzw. starej Unii – pluskwica europejska, zwana również pluskiwcą cuchnącą. Wiecznie zapłakana gospodyni domowa – cebulica dwulistna, inaczej oszloch. Żona z zapamiętaniem gnębiąca swego biednego męża to ciemiężyca biała, zaś posunięta w latach wieśniaczko to starodub łąkowy.

Trzeba przyznać, że choć pomysł to niezwykle nowatorski i w swej istocie nieco absurdalny, przecież trudno byłoby znaleźć kogoś, kto chciałby być nazwany krynicznikiem obskubanym lub skrobakiem rozłupanym (cokolwiek nazwy te mogą oznaczać).

Obrazek



Zamiast jakże często używanego w mowie polskiej słowa na „k”, oznaczającego damę nieco frywolną, dbający o kulturę słowa człowiek lasu zaproponował, aby w zależności od okoliczności osobom takim nadawać poszczególne określenia: dama taka operująca w rejonach górskich to zmienka górska, w rejonach nadmorskich – babka nadmorska. Niewiasty pracujące na poboczach autostrad to brzeżyce jednokwiatowe, pochodzące zza wschodniej granicy – lepnice litewskie, a zarobkujące na obszarze dawnej stolicy to przytulie krakowskie. Panny, wdowy i mężatki często widywane na obrzeżach lasów to znane szeroko parzydła leśne, zaś te, które silna konkurencja zepchnęła na najniższą półkę, nosić będą niechlubne imię naleźliny oraz bagna zwyczajnego.

Nie jest to bynajmniej koniec propozycji nowego mistrza mowy polskiej. Ośmielony przychylnością słuchaczy oraz rozmawiającej z nim reporterki, leśniczy – romantyk postanowił podgrzać atmosferę synonimami określeń używanych bądź to w alkowach, bądź w trakcie omawiania przez grono przyjaciółek wad i zalet swoich kochanków. W ten to sposób dowiedzieliśmy się, że męskie atrybuty, zamiast popularnych określeń na „ch”, „k” bądź „f”, można zastąpić takimi nazwami jak: natorfek nagi, brodek zwisły, nibyprątnik torfowy, osadniczek goły, prątnik jajowaty lub koślaczek stożkowaty. Jeśli omawiany przez nas atrybut okaże się niewart omawiania lub też właścicielowi jego zamierzamy dokuczyć, można użyć nazw: wieloklap Kunzego, krótkosz namurnikowy, pędzliczek chiński, zwiesiniec szorstki, ewentualnie również zwiślik. W przypadku odwrotnym, gdy strona zainteresowana wyrazić chce swoje uznanie oraz zadowolenie z atrybutu owego, określić go może mianem goździka lśniącego, goździka okazałego czy nawet goździka pysznego.

To samo tyczy się również intymnych fragmentów kobiecego ciała. Zamiast powszechnych nazw, od wielu lat wieńczących ściany, mury i szkolne ławki, wykorzystać możemy te roślinne, czyli: mannia pachnąca, wgłębka rzęsista, błyszcze włoskowate, kędzierzawka krucha, skrzydlik tęgoszczecinowy czy strzechewka bruzdowana. Bo czyż nie milsze uszom kochanki będą określenia tak wdzięczne i dźwięczne jak dziurawiec nadobny albo i dziurawiec wytworny? Tak przynajmniej sugeruje nasz bohater, człowiek z lasu, romantyk, znawca mowy polskiej oraz roślin chronionych. Kto wie, może i ma on rację? Ale czy można zawierzyć człowiekowi, któremu po nocach śni się turzyca rozsunięta?

PS. Tym lekko nieskromnym tekstem żegnam się z Wami, Drodzy Czytelnicy Bestiariusza. Dziękuję za pięć wspólnych lat i do zobaczenie w innym miejscu o innym czasie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 27 kwi 2017, 07:58 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka