Działy
Artykuły

(I)Graj (z)naturą

Bywają takie momenty w karierze większości Mistrzów Gry, kiedy w bolesny sposób daje o sobie znać całkowity brak pomysłów na fabułę kolejnego scenariusza. Zużyliśmy już wszystkie inspiracje zaczerpnięte z filmu, literatury czy komiksu. Wykorzystaliśmy wszelkie zasłyszane lub wyczytane koncepcje i porady innych MG; a sesja tuż, tuż. Najpierw powstaje delikatna niepewność, nieśmiała obawa, aż w końcu, na godzinę przed umówionym spotkaniem, doznajemy pełnowartościowego uczucia paniki na myśl o wściekłości Graczy, kiedy zorientują się, że znów zamierzamy improwizować. A przecież można tego wszystkiego uniknąć. Pomysły na przygody leżą na ziemi, przepływają obok z leniwym nurtem rzeki, mijają nas unoszone wiatrem, czasem wręcz spadają z nieba. Pomysły tkwią w otaczającej nas przyrodzie, wystarczy tylko otworzyć oczy i... grać!

Kosmiczni najeźdźcy

by WindSowerby WindSower

Mnóstwo już mieliśmy gości z niezbadanych przestrzeni kosmosu. Byli wśród nich potworni Obcy, morderczy łowcy, cudaczne roboty o wyglądzie starego wartburga, a nawet jeden facet z czarnym loczkiem i czerwoną pelerynką. Rzadko jednak, poza filmami katastroficznymi, w fantastyce pojawiają się ci spośród gwiezdnych przybyszów, którzy odwiedzają nas regularnie i nieprzerwanie od początku istnienia Błękitnej Planety. W niniejszym artykule, to waśnie im poświęcimy całą uwagę. Dziś zagramy „najeźdźcami z kosmosu”.

Najpierw nieco nauki

Najeźdźcy z kosmosu - meteoryty, nie będące planetami fragmenty materii, które zaśmiecają przestrzeń wszechświata. Zarówno oni sami, jak i ślady, które pozostawiają, stanowią źródło wielu powiązanych ze sobą naukowych tajemnic. Dostając się w pole grawitacyjne Ziemi, opadają w dół poprzez atmosferę z prędkością dochodzącą do 70 km na sekundę. Przy takich prędkościach przed pędzącym meteorytem powstaje potężna fala uderzeniowa, sprężająca powietrze i rozgrzewająca je do temperatury żaru. Ów ognisty gaz ogrzewa z kolei wierzchnie warstwy bolidu, które następnie zaczynają żarzyć się i płonąć, często aż do całkowitego stopienia. Przenikające się nawzajem płonące powietrze i stopiona materia tworzą ognistą kulę, widoczną na dziennym lub nocnym niebie w postaci świetlnej smugi. Ostateczny los ognistych intruzów zależy od ich rozmiarów, składu i trajektorii. Do opisu tych zjawisk używa się więc mnóstwa nazw, nierzadko mylących. Meteorem jest to, co zwykle nazywamy spadającą gwiazdą – smuga jasnego światła na niebie. Natomiast obiekt tworzący ognistą kulę określa się mianem bolidu lub meteorytu. Tylko te spośród nich, które nie spalą się całkowicie w atmosferze i dotrą do powierzchni naszej planety, można w ścisłym tego słowa znaczeniu nazywać meteorytami.

Teraz nieco fajerwerków

Meteoryty i meteory bombardują Ziemię nieustannie. Ocenia się, iż co roku przez nasza atmosferę przedziera się około 20 000 ton takiej materii, czyli ponad 50 ton dziennie. Znaczna część tego międzyplanetarnego rumowiska składa się z obiektów o rozmiarach pyłu lub ziarnka piasku; jedynie niewielki procent stanowią bolidy o sporych rozmiarach.

++

Im większy jest obiekt, tym mniej prawdopodobne, że dotrze on do powierzchni Ziemi... że stanie się meteorytem. Nieprawdopodobne nie oznacza jednak niemożliwego. Jeden z takich właśnie rzadkich, katastrofalnych upadków nastąpił w północnej Arizonie około 50 000 lat temu, na długo zanim ludzka stopa dotknęła kontynentu amerykańskiego. Potężny bolid niklowo – żelazny, o średnicy prawdopodobnie 41 metrów i masie ponad 300 000 ton, zderzył się z naszą planetą pędząc z prędkością 19 kilometrów na sekundę. Powstała skutkiem przedzierania się przez atmosferę potężna kula ognista, wyrżnęła w ziemię w rejonie Cañon Diabolo. W miejscu uderzenia miliony ton skały i gleby zostały wyrzucone w powietrze, a gigantyczna fala uderzeniowa starła z powierzchni Ziemi wszelką roślinność w promieniu wielu kilometrów. Ogień niechybnie zniszczył wszystkie palne przedmioty w olbrzymiej odległości od miejsca eksplozji. Sam meteoryt uległ stopieniu, częściowo zaś odparował.

Rezultat tego zdarzenia możemy zobaczyć dziś w kanionie Diabolo: jest to krater o średnicy niemal 1,6 kilometra zwany Meteor Crater lub Barringer Crater. Europejczycy odkryli go w roku 1891, jednak miejscowym Indianom, to niesamowite miejsce znane było już znacznie, znacznie wcześniej. W chwili utworzenia miał zapewne około 230 metrów głębokości, ale erozja zmniejszyła ją do niespełna 180 metrów. Żelazowo – niklowe pozostałości po pierwotnym bolidzie znaleziono zarówno pod kraterem, jak i w promieniu aż 10 kilometrów od niego.

I jeszcze więcej fajerwerków

Meteor CraterMeteor Crater

Meteor Crater w północnej Arizonie jest w historii Ziemi zjawiskiem stosunkowo młodym. W wyniku badań geologicznych odnaleziono znacznie starsze kratery, które w minionym okresie uległy wyraźnym zmianom, głównie na skutek erozji, przez co trudniej je rozpoznać. Jednym z nich jest, znajdujący się na północ od Pekinu, krater Duolun. Odkryto go w pobliżu rzeki Luan – he, na granicy prowincji Heilongjiang i Mongolii Wewnętrznej. Geologowie uważają, że meteoryt, który utworzył ten olbrzymi krater o średnicy 70 kilometrów, spadł około 136 milionów lat temu – na przełomie okresu jurajskiego i kredowego.

Kolejnym i jeszcze starszym dowodem na potęgę budzących grozę „gwiezdnych najeźdźców”, jest gigantyczny Manicouagan Crater w kanadyjskiej prowincji Quebec. Jego średnica wynosi 75 kilometrów, wiek zaś szacuje się na 210 milionów lat. Obliczono, że uderzenie o sile niezbędnej do utworzenia tak olbrzymiego krateru musiało stopić 1000 kilometrów sześciennych skały i jednorazowo wykonać pracę równą energii wszystkich trzęsień ziemi w ciągu 1000 lat.

Eksplozje w Manicouagan czy Duolun – a także podobne im kataklizmy – nieuchronnie zmieniały klimat świata. Ich skutkiem było zapewne zjawisko przypominające zimę nuklearną: chmury pyłu i rumowiska przesłoniły Słońce, a w konsekwencji wyginęła roślinność. Skutkiem upadków meteorytów jest też zapewne powstanie dziwnych, nadtopionych kamieni, zwanych tektytami. Tektyty ważą zwykle zaledwie po kilka gramów i przypominają nieco szkło wulkaniczne, lecz większość uczonych uważa, iż były kiedyś kroplami skały, stopionej wskutek niezwykle silnego uderzenia meteorytu. Teorię tę potwierdza wygląd powierzchni wielu tektytów, która wskazuje wyraźne oznaki nadtopienia, spowodowanego tarciem o atmosferę.

A teraz stwórzmy fabułę

Jak wykorzystać meteoryty w scenariuszu do wybranej gry fabularnej? Sposobów jest kilka, a każdego z nich można użyć w dowolnym niemal świecie. Pierwszym, aczkolwiek zapewne najmniej oczywistym, są tektyty. Tektyty to zjawisko rzadkie i dość zagadkowe. Mimo że jego geneza wydaje się nie budzić już żadnych wątpliwości, to okoliczności, w jakich powstały, są dla nas często tak trudne do wyobrażenia, iż minerał ten zyskał sobie miano wielce tajemniczego. Tektyty stanowią obiekt pożądania wielu kolekcjonerów oraz jubilerów, którzy wytwarzają bardzo cenioną biżuterię z owych niesamowitych kamieni. Jak łatwo można się domyśleć, tak duży popyt na tak rzadki minerał sprawia, że ich cena osiąga naprawdę wysoki pułap. A czyż może być coś bardziej dopingującego naszych bohaterów do wplątania się w niezłą kabałę, od wizji sporego zysku?

++

I już w naszych głowach powstaje szkic przygody. Kradzież tektytowej biżuterii lub próba jej odzyskania; zlecenie od kolekcjonera tych rzadkich i tajemniczych kamieni; poszukiwania prowadzone w miejscu, gdzie właśnie odkryto stary krater bądź też w rejonie niedawnego upadku meteorytu; konkurencja, łowcy gwiezdnych artefaktów oraz ciągły wyścig po skarb – wszystko to i o wiele więcej może stać się pomysłem na scenariusz oparty na małych, niepozornych tektytach.

Nie należy również zapominać, iż oprócz wartości czysto kolekcjonerskiej oraz zdobniczej, tektyty mają też ogromne znaczenie naukowe. Jeśli więc nie szanowany jubiler czy ekscentryczny kolekcjoner, naszym zleceniodawcę może okazać się poważny, może trochę szalony, naukowiec. A co wyniknie z pracy dla kogoś takiego? Być może Gracze poznają tajemnicę tektytów, może odnajdą kamień, który zmieni sposób wykorzystywania tych niezwykłych minerałów, a może w trakcie swych poszukiwań odkryją coś, co przewróci do góry nogami ich dotychczasowe postrzeganie świata? Wszak „gwiezdne pochodzenie” tektytów może kryć w sobie klucz do najdziwniejszych sekretów.

Warto również zwrócić uwagę na pewien niezwykle ciekawy aspekt tych zagadkowych minerałów. Otóż, jak się okazuje, tektyty należą do najbardziej „suchych” materiałów znanych nauce, gdyż zawartość wody związanej w ich strukturze krystalicznej, wynosi tylko około 0,005%. Mówiąc prościej, nie ma na naszym „wodnym” świecie bardziej hydrofobicznej substancji niż tektyty. Cecha ta aż prosi się o wykorzystanie na potrzeby magii, a dokładniej – magii opartej na żywiole ognia. Minerał stworzony przez kosmiczny ogień, pozbawiony śladowych nawet ilości żywiołu wody, stanowić będzie zapewne doskonały komponent wielu potężnych, „ognistych” zaklęć. A może należałoby wykuć z niego jakiś szczególnie potężny magiczny artefakt, wzmacniający kontrolę nad płomieniami? Możliwości jest sporo; barierę, jak zwykle, stanowi jedynie nasza wyobraźnia.

Kosmiczne resztki

++

Jak to już było powiedziane, niektóre meteoryty po uderzeniu w ziemię, rozpadają się na setki bądź tysiące fragmentów, znajdowanych później w promieniu kliku kilometrów od miejsca eksplozji. I tymi właśnie fragmentami czas się zająć.

Meteoryty metaliczne po rozpadzie stanowią bezcenne źródło gwiezdnego materiału o kosmicznych właściwościach. Stal sporządzona z meteorytowego żelaza, być może także z domieszką innych, nie koniecznie znanych pierwiastków, stanowi oczywisty przedmiot pożądania, i to bez względu na świat lub epokę, w jakiej gramy. Broń, tarcze, pancerze, artefakty, przedmioty rytualne, a wszystko obdarzone jakimiś szczególnymi cechami – oto, co można wykuć z kosmicznego metalu. Jednak to jest jedynie, cytując klasyka, oczywista oczywistość. Spróbujmy wyobrazić sobie coś innego, może bardziej oryginalnego, np.: golem wykonany z reszek skalistego lub metalowego meteorytu, albo przedziwny sarkofag starożytnego władcy, faraona, o budzących grozę właściwościach. A może gdzieś, kiedyś, pewni fanatyczni wyznawcy dawno zapomnianego, plugawego bóstwa, ze szczątków rozbitej gwiazdy sporządzili posążek, będący jego ponurym wyobrażeniem? Jakież potworne cechy może posiadać podobny idol?

Jednak to nie skalne lub metaliczne szczątki meteorytu niosą ze sobą najwięcej kosmicznych tajemnic. Znacznie bardziej intrygującymi „gwiezdnymi najeźdźcami” są komety. Te skondensowane masy lodu, pyłu i niewielkich fragmentów skał poruszają się po bardzo wydłużonej, eliptycznej orbicie, która z jednej strony bardzo zbliża je do Słońca, z drugiej zaś sięga granic Układu Słonecznego. Niektórzy uważają, iż nowe komety przybywają do nas z wielkiego skupiska lodowej masy – Chmury Oorta, która prawdopodobnie znajduje się poza orbitami planet Układu.

Międzygwiezdny materiał, jaki mogą zawierać lodowe jadra planet przybyłych z tak odległych miejsc wszechświata, to istna kopalnia pomysłów. Bakterie, pasożyty, zalążki nieznanego życia lub rzeczy znacznie jeszcze dziwniejsze, wszystko to może nagle znaleźć się w naszym świecie wraz z eksplodującą w atmosferze kometą. Być może ten gwiezdny plankton zostanie rozsiany po całej planecie, a może, wzorem katastrofy tunguskiej, skazi jedynie pewien obszar ziemi, zmieniając jego ekosystem i adaptując otoczenie na potrzeby nowoprzybyłego „życia”?

Zwiastun apokalipsy

Tworząc z tak niezwykłej materii, jaką są „kosmiczni najeźdźcy”, nie sposób pominąć ich niszczycielskiego aspektu. Niewiele znanych jest nam, występujących na Ziemi kataklizmów, o równie destrukcyjnej sile, jak uderzenie meteorytu. Tragedia tego rodzaju może być śmiało uważana za zwiastun apokalipsy. W grach fabularnych, oprócz sposobu ostatecznego zakończenia rozgrywki, może być wykorzystana dla przeniesienia gry w świat postapokaliptyczny i to bez konieczności rozpętywania trzeciej wojny światowej. Meteorytów można jednak użyć również jako zagrożenia wiszącego nad światem, które stanie się przyczynkiem do rozpętania iście kosmicznie heroicznej przygody.

by WindSowerby WindSower

Ciekawym pomysłem, zwłaszcza użytym w konwencji fantasy, jest oparcie scenariusza na opowieści o gwiezdnym artefakcie obdarzonym niewyobrażalną wprost mocą sprowadzania meteorytów. Tak potężna broń, jak łatwo sobie wyobrazić, może dać jej posiadaczowi realną władzę nad wszystkimi żywymi istotami… władzę opartą na bezustannym zagrożeniu śmiercią. Oczywiście, podobnego artefaktu nie trzeba koniecznie używać od razu do niszczenia świata. Czyż samo zdobywanie twierdz oraz zamków warownych nie byłoby błahostką dla kogoś, wyposażonego w podobne „gwiezdne działo”? Jednak najważniejsza w tym pomyśle jest możliwość stworzenia przygody nie tylko heroicznej, ale i wielce widowiskowej. Może to być coś na modłę „Indiany Jonesa”, gdzie Gracze starają się uprzedzić szukających strasznego artefaktu sługusów Wielkiego Złego. Można też postawić ich w roli „Komandosów z Navarony”, którzy muszą unicestwić źródło zagrożenia, zanim dojdzie do tragedii. A co ze scenariuszem à la James Bond? Szpiegostwo, superbohaterstwo i piękna kobieta na deser. Wielbicielom nieco cięższego klimatu do gustu może przypaść pomysł na obsadzenie Graczy w roli kierujących się jedynie własnym interesem skrytobójców, wynajętych do zażegnania niebezpieczeństwa wszelkimi możliwymi środkami. To jak połączenie „Dnia Szakala”, „Gry o Tron” oraz „Braci i Wrogów”, w którym bohaterstwo nie idzie w parze z tym, co uznajemy za dobro.

Przedstawione tu pomysły, a raczej pomysły na pomysły, są zaledwie skromną podstawą, pokazującą możliwości, jakie dają nam „kosmiczni najeźdźcy”. Już samo połączenie, zmiksowanie kilku wymienionych wyżej zaczątków fabuły, da nam spory wachlarz możliwości stworzenia ciekawego scenariusza. Wystarczy tylko zamknąć oczy, otworzyć umysł i wyobrazić sobie pędzący w naszą stronę kosmiczny bolid… Kolejne obrazy pojawią się same.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie dyskusje na forum
  • Więcej

Bestiariusza przegląda 6 użytkowników: 1 zalogowany, 0 ukrytych i 5 gości
Zalogowani: Google [Bot]

Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2012, 14:29 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka