Działy
Artykuły

Chaos – prawdziwe zagrożenie, czy propaganda strachu?

Ostrzeżenie: Poniższy tekst jest dziełem heretyka. Autor tych obrzydliwych oszczerstw spłonął na stosie, podobnie większość kopii jego wstrętnego dzieła. Ten konkretny egzemplarz zachowano w Archiwum Inkwizycji i opatrzono komentarzami obnażającymi jego błędy. Kopiowanie i rozpowszechnianie zawartych tu myśli równoznaczne jest z szerzeniem herezji i wspomaganiem mrocznych potęg.

Wszyscy wiemy, jakie jest największe zagrożenie dla Starego Świata. Siła zdolna zmiażdżyć Imperium i pogrzebać cywilizację ludzi - Chaos! Lecz czy naprawdę? Czy powinniśmy drżeć na myśl o potędze Mrocznych Bogów, czy też jest to jedynie wymyślne kłamstwo? Sztuczka mająca służyć celom arystokracji i duchowieństwa Imperium? Chyba wszyscy zgadzamy się, że istnieją trzy główne zagrożenia, którymi straszy nas Chaos. Bandy mutantów i zwierzoludzi grasujące po lasach, kultyści knujący w naszych miastach, i potężne inwazje armii Chaosu. Przyjrzyjmy się po kolei wszystkim.

Mutanty i Zwierzoludzie, czyli strach przed nieznanym

++

Wszyscy o tym słyszeliśmy. Potwory napadają na podróżnych, pożerają swoje ofiary, masakrują nawet całe wioski. Oczywiście, tylko jeśli wioski te są bardzo małe i ukryte głęboko w puszczy. Samozwańczy obrońcy Imperium, słynni Łowcy Czarownic, w imię walki z tym zagrożeniem palą o wiele większe osady, leżące w centrum cywilizacji. Mutanty faktycznie mordują ludzi na traktach, ale czy częściej niż zwykli banici? Dobrze uzbrojone, łatwo mogące ukryć się pośród uczciwych ludzi bandy rozbójników, wydają się większym zagrożeniem, niż zgraja obdartych, wygłodzonych mutantów, zmuszonych ukrywać się w lesie, gdyż z daleka widać czym są. Co więcej, czy możemy być pewni, że każdy mutant jest zły? Jakiż to dowód mamy na poparcie tej tezy poza słowami kapłanów? Czy ktokolwiek z nas rozmawiał kiedyś z mutantem, wysłuchał jego wersji? Oczywiście, że nie, zbyt zajęci byliśmy ściganiem ich z pochodniami i widłami. Nie dziwi, że zmuszeni są oni porzucić swoje człowieczeństwo i zejść na drogę zbrodni, kiedy wszyscy dookoła już i tak traktują ich jak potwory. Jeśli chodzi o zwierzoludzi, to wprawdzie są oni nieludzcy i groźni, ale kiepska organizacja, brak broni i niski poziom cywilizacyjny sprawiają, że najczęściej nie są oni dużo groźniejsi, niż stado wygłodniałych wilków. Nigdy nie mogliby zagrozić większemu osiedlu. Ostatecznie, w przypadku obydwu tych typów istot, mamy tu do czynienia ze zwykłym strachem przed nieznanym. Najstarszym i najłatwiejszym do wzbudzania oraz manipulowania typem strachu.

Komentarz: Oczywista bzdura. Mutanty to pierwszy stopień wynaturzenia. Oczywiście, nie wszyscy są z natury źli, wielu jest w stanie utrzymać swe człowieczeństwo przez dłuższy czas po przemianie. Aczkolwiek wszyscy są skażeni, ich zdolności stanowią zagrożenie dla otoczenia, a mroczna natura prędzej czy później się ujawni, popychając ich do zbrodni. Mutanty są niebezpieczne, ale co gorsza, są nieczyste. Mówić, że mutant może żyć w społeczeństwie ludzi, to jak mówić, że Chaos jest czymś, z czym można negocjować i dojść do porozumienia. Jeśli chodzi o zwierzoludzi, widzę jasno, że autor nigdy nie stawał naprzeciw hordy rozwścieczonych bestii. W przeciwnym razie nigdy nie twierdziłby, że nie są one niebezpieczne.

Kulty, czyli wytłumaczenie naszej nieudolności

Wszyscy słyszeliśmy plotki. Burmistrz tego miasta został za coś spalony, tamten szlachcic został schwytany podczas odprawiania jakiegoś rytuału, a żona karczmarza okazała się kultystką. Nie przeczę tu podobnym przypadkom, tajne kulty chaosu to fakt. Niemniej, nie da się ukryć, że ich działalność wydaje się co najmniej nieskuteczna, można by wręcz powiedzieć, że absurdalnie nieudolna.

++

Poziom sanitarny społeczeństwa Imperialnego, choć wyższy niż u większości naszych sąsiadów, pozostaje zatrważająco niski. Mimo to ostatnia naprawdę katastrofalna zaraza wydarzyła się w 1111 roku po Sigmarze. Była to jedyna podobna pandemia w naszej historii i większość badaczy zgadza się, że nawet ona nie była wynikiem działania wyznawców Nurgla. Co więc robią słudzy Władcy Zaraz? Zatruwają studnie w odległych osadach, ot co! Okazjonalnie udaje im się wywołać większą epidemię w jakimś mieście, ale przez dwadzieścia pięć stuleci istnienia Imperium, nie osiągnęli niczego naprawdę widowiskowego. Jeszcze mniej można powiedzieć o wyznawcach Khorna i Slaanesha. Pierwsi okazjonalnie kogoś zabiją, drudzy oddają się nierządowi. Obydwie te rzeczy są naganne, ale czy naprawdę mogą zagrozić Imperium? Iluż to ludzi dopuszcza się mordów i rozpusty, nie należąc przy tym do kultu Chaosu? I tak dochodzimy do sług Tzeentcha. Większość z nas, mówiąc o sekretnych kultach, właśnie ich ma na myśli. Podstępnych manipulatorów docierających do wysokich stanowisk. Ileż zła mogą wyrządzić tak dobrze zorganizowani spiskowcy... No właśnie, ile? Mimo ciągłych, zdawałoby się, intryg i planów obalenia władzy, Imperium nadal tu jest. Mało tego, jeśli już podobna intryga wychodzi na jaw, najczęściej okazuje się, że do jej powstrzymania starczyła garstka przypadkowych awanturników. Zaprawdę trudno mi uwierzyć, że owi straszliwi kultyści są bardziej niebezpieczni, niż nieudolni lub zwyczajnie skorumpowani urzędnicy i władcy, których w naszym wspaniałym kraju nie brakuje. Choć byłoby zapewne wspaniale, gdybyśmy wszystkie niepowodzenia i błędy mogli zrzucić na działanie złego spisku, a nie własną głupotę i nieudolność.

Komentarz: Jedno autorowi przyznam, większość kultystów Chaosu nie należy do najinteligentniejszych, w przeciwnym razie nie zaprzedaliby własnej duszy mrocznym potęgom. Niemniej, fakt, że nie zniszczyli oni jeszcze naszego Imperium, jest raczej świadectwem naszej siły, niż ich nieudolności. Nawet jeśli odpowiednie siły zawiodą (co faktycznie zdarza się rzadko), to zawsze znajdą się w naszym kraju jednostki gotowe ryzykować dla dobra ludzkości. Oczywiście, nasze społeczeństwo byłoby przerażone, wiedząc jak wiele intryg nasze służby wykryły i ukróciły, zanim stały się naprawdę groźne. I co gorsza, jak wiele razy ratowała nas jedynie łaska Sigmara. Niestety, obawiam się, że jeśli choć na chwilę stracimy czujność, któraś kolejna z owych intryg może zakończyć się przerażającym sukcesem.

Inwazja Chaosu, czyli największy wybuch histerii w dziejach

++

I tak docieramy do ostatniego, i największego zdawałoby się, zagrożenia. Inwazji na pełną skalę. W ciągu dwudziestu pięciu stuleci Imperium trzykrotnie mierzyło się z tym zagrożeniem. Za pierwszym razem, na samym początku, jeszcze w czasach Sigmara. Nie da się ukryć, że zażegnanie tego niebezpieczeństwa okazało się łatwiejsze, niż walki z orkami. Drugi atak nie sięgnął nawet granic Imperium, rozbijając się o mury Kislevskich miast. Co więcej, na dłuższą metę okazał się błogosławieństwem, gdyż wizja wspólnego wroga pozwoliła Magnusowi zjednoczyć na powrót Imperium i rozpocząć nową złotą erę w naszej historii. I oczywiście najnowsza inwazja. Kiedy piszę te słowa, północne części Imperium dopiero dochodzą do siebie po Burzy Chaosu. Setki tysięcy ofiar i niezliczone zniszczone miasta sprawiają, że trudno ludziom uwierzyć, że nie jest to koniec świata, o którym krzyczą szaleńcy na naszych ulicach. Ale spójrzmy obiektywnie. Przez stulecia naszą krainę nawiedziło wiele podobnych ataków. W 1707 roku inwazja orków pod dowództwem Gorbada Żelaznego Pazura splądrowała Nuln, spaliła Krainę Zgromadzeń i zaatakowała Altdorf. W wojnie zginął ówczesny Imperator, a cała prowincja Sollandu została tak straszliwie splądrowana, że przestała istnieć jako samodzielny byt polityczny. W 2424 kolejna orcza armia przeszła przez całe imperium, niszcząc i paląc, by ostatecznie dotrzeć nad morze i po prostu odpłynąć z Imperium, gdzie najwyraźniej brakowało zielonym godnego przeciwnika. Nieumarli władcy Sylwanii wielokrotnie atakowali nas, siejąc śmierć i spustoszenie, wystawiając naszych własnych zmarłych przeciw nam. Dwukrotnie podchodzili pod mury samego Altdorfu i do dziś zagrożenie z ich strony jest realne, mimo że ich siły znajdują się nie gdzieś daleko na północy, ale tutaj, w granicach naszego Imperium. A wszystko to i tak blednie przy zniszczeniach i śmierci wynikających z naszych własnych wojen domowych. Mimo to, nasi kapłani i władcy próbują nam wmówić, że to właśnie Chaos zagraża nam najbardziej. Że jego inwazje, choć rzadkie i najczęściej niezbyt dotkliwe, są największym zagrożeniem dla nas wszystkich i wreszcie sprowadzą koniec na nasz świat.

Komentarz: Nie twierdzę, że zielonoskurzy, nieumarli i nasze własne konflikty nie powodują zniszczeń i śmierci. Ale jest tu różnica, olbrzymia, wręcz fundamentalna. Tamci najeźdźcy pragnął naszej krwi i naszego złota, Chaos chce naszych dusz. Orki paliły Nuln, ale nie spaczyły miasta tak, jak miało to miejsce w Praag. Tam sami mieszkańcy zmuszeni byli spalić wszystko do gołej ziemi, a mimo to do dziś miasto jest przeklęte. Podobnie jest z terenami na północy. Wiele tam miejsc, które już nigdy nie wrócą do zwykłego stanu, na zawsze pozostając wypaczonymi i nienaturalnymi. Ale to nie wielkiej inwazji się boję, a powolnego marszu. Każdy kto był na północy Kislevu wie, co się tam dzieje. Rok po roku, centymetr po centymetrze, Chaos wlewa się na nasze ziemie, pochłania kolejne osady. My słabniemy, On rośnie w siłę.

Podsumowanie, czyli prawda

Chaos jest zagrożeniem, jest czymś złym i wrogo nastawionym. Ale czy jest aż tak dużym zagrożeniem, jak twierdzą nasi władcy? Wykazałem chyba, że nie. Skąd więc to wszystko? Czemu służy szerzenie paniki i strachu wśród bogobojnych obywateli Imperium? Kto korzysta? Oczywiście, władza, zarówno duchowa, jak i arystokratyczna. Ponieważ Chaos to taka łatwa i przyjemna wymówka. Nakręcając tą paranoję strachu, władze mogą łatwo kontrolować społeczeństwo i eliminować wszystkich tych, którzy im zagrażają. Pragniesz reform? Nie zgadzasz się ze swoim księciem? Masz czelność dostrzec błędy miejscowego kapłana? Zatem jesteś panie heretykiem i kultystą, próbującym destabilizować Imperium i ściągać ludzi na złą drogę! Oto podstawa, na której utrzymuje się nasz obecny reżim. Strach. A strach ten trzeba stale podsycać, ciągle powtarzać i przypominać, że tylko kapłani i arystokraci mogą nas ocalić. Co za tym idzie, wszelkie nieposłuszeństwo wobec nich to zamach na istnienie naszej rasy!

Komentarz: Władza bywa nadużywana. Walką z Chaosem czasami usprawiedliwia się zbyt wiele. Ale jest to zło konieczne, ponieważ wbrew temu, co pisze autor tych bredni, zagrożenie ze strony Chaosu nie jest wyolbrzymiane, ono jest niedoceniane. Ponieważ mroczne siły nie są gdzieś tam, daleko. Są tutaj, w każdym z nas. Każdemu z nas codziennie szepczą do ucha, zatruwają duszę. Z otwartymi ramionami czekają, aż potkniemy się i wpadniemy w ich uścisk. A wtedy nie będzie już powrotu, będziemy zgubieni. Chaos jest podstępny i bezwzględny. Używa ładnych słów, jak te zawarte w tej księdze. Podaje elokwentne kłamstwa i przekręca fakty. Ukrywa się pod dobrymi, zdawałoby się, ideami, by dopiero po pewnym czasie ujawnić prawdziwe, wstrętne oblicze. My mówimy o obowiązkach i wyrzeczeniach, Chaos o przywilejach i przyjemnościach. Prostych ludzi łatwo omamić podobnymi słowami. Dlatego musimy ich chronić przed nimi samymi. Czasami jest to brutalne i wydaje się bezduszne, ale to jedyny sposób. Stoimy na przeciw wroga, który niszczy naszą duszę. W tej wojnie nie ma kompromisu, będziemy silni i niewzruszeni, aby ludzkość nie przepadła!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie dyskusje na forum
  • Więcej

Bestiariusza przegląda 5 użytkowników: 1 zalogowany, 0 ukrytych i 4 gości
Zalogowani: Google [Bot]

Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2012, 14:28 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka