Działy
Artykuły

Kiedy zło zasiada na tronie, cz. II - Strach w pałacach

tekst archiwalny - 27 października 2006
Graczy można zastraszyć wizją okrucieństwa i bezwzględnością władcy, skazującego na śmierć czy konfiskującego całe majątki pod byle pretekstem; podejrzliwego, rabującego swych poddanych i zrównującego z ziemią miasta własnego kraju. Byle donos pastucha wystarczy, by głowy tracili najwięksi dostojnicy.

Niech gracze odczują ten strach. Może właśnie wykryto jakiś prawdziwy lub zmyślony spisek na życie księcia? Pokażmy graczom egzekucję; nie tylko zamachowców, ale też osób, na które padł chociażby cień podejrzeń o sprzyjanie im. Może przy okazji jakieś ohydne kreatury załatwiają swoje interesy na dworze, rzucając podejrzenia na Bogu ducha winne osoby? Dajmy graczom odczuć, że w każdej chwili podejrzenie może paść też na nich i zobaczmy, jak zareagują.

Tiberius Claudius NeroTiberius Claudius Nero

Warto tu wykorzystać znany z historii i często powtarzający się mechanizm pętli spisków i represji. Ujawnienie spisku, rzeczywistego czy wyimaginowanego, powoduje zwiększenie represji, co prowadzi do powstania kolejnego spisku – i tak dalej. Gracze zostaną zamknięci w kręgu podejrzeń, zdrad, intryg i mordów. Prędzej czy później będą musieli wziąć na siebie ryzyko stanięcia po tej czy innej stronie.

Księciu władającemu za pomocą represji można dać kilka dodatkowych cech. Często w historii skłonność do stosowania przemocy łączyła się u monarchów z manią prześladowczą lub zwykłym tchórzostwem. Może więc książę żąda od straży przybocznej dokładnego kontrolowania swych komnat w poszukiwaniu trucizn, ładunków wybuchowych czy ukrytych chociażby w poduszkach ostrzy? Może w przerwach między jednym a drugim procesem politycznym próbuje kupić sobie wierność poddanych za złoto? Możliwości jest wiele.

Okrutny i bezwzględny władca trapiony manią prześladowczą może być wspaniałym przeciwnikiem dla graczy. Może któraś z postaci graczy udając się na audiencję odmówi oddania straży pałacowej noża stanowiącego pamiątkę po ojcu? Może na dziedzińcu zamienił kilka słów z jakimś dostojnikiem, który wkrótce potem popadł w niełaskę? A może, po prostu, podczas rozmowy z księciem patrzał na niego z niechęcią w oczach? Każdy drobiazg może wzbudzić w chorobliwie podejrzliwym księciu obawy przed postacią gracza. Książe zaś może spróbować szybko się tych obaw pozbyć - wraz z naszymi herosami.

Po raz kolejny dwa przykłady z historii, tym razem ilustrujące typ „okrutnego księcia”.

Tyberiusz

Tyberiusz był cesarzem rzymskim w latach 14-37 n.e., następcą Oktawiana Augusta. W pierwszych latach panowania zraził się do świata. W roku 26 opuścił Rzym i przeniósł się na wysepkę Kapreę, której prawie nie opuszczał aż do końca życia. Sprowadzał tam działa sztuki, zwłaszcza o tematyce erotycznej, a także dziewczęta i chłopców. Ponoć specjalni agenci porywali urodziwe dzieci w całej Italii. Jeśli wierzyć starożytnym, w tym odciętym od świata zakątku odbywały się najwymyślniejsze orgie, a sadystyczne okrucieństwo było tam jedną z najmilej widzianych cech charakteru.

++

Tyberiusz niezbyt interesował się natomiast sprawami państwa. Całą władzę sprawował prefekt pretorianów, Sejan, usuwając niewygodnych senatorów, zabijając ich i odbierając im majątki za pomocą fałszywych oskarżeń. Uwięził nawet członków rodziny Tyberiusza – Agrypinę Starszą, Nerona (nie, nie tego Nerona) i Druzusa. Wszyscy oni zmarli w więzieniach.

Gdy wreszcie Tyberiusz dowiedział się o poczynaniach Sejana, wpadł w gniew. Schwytał Sejana w pułapkę, niby to obiecując mu rękę swej wnuczki, a nawet podniesienie do rangi współwładcy. Sejan, zwabiony tymi obietnicami, udał się do gmachu senatu, gdzie został schwytany, osądzony i tego samego dnia stracony. Motłoch przez trzy dni poniewierał jego ciało, aż w końcu wrzucono je do Tybru.

Teraz z kolei terror rozpętał Tyberiusz. Skazano na śmierć dzieci Sejana, a jego córkę kat najpierw zgwałcił, gdyż według rzymskiego prawa nie wolno było zabijać dziewicy. Atakowano też wszystkich podejrzanych o jakiekolwiek związki z Sejanem. Swój wkład w terror mieli również sami senatorzy, którzy korzystali z okazji do rozprawienia się ze swymi rywalami za pomocą intryg, donosów i oszczerstw.

Iwan IV Groźny

Był carem rosyjskim od roku 1547 do śmierci w 1584. Już w dzieciństwie zabawiał się zrzucając z dachu psy i koty (niektórzy historycy tłumaczą szeleństwo Iwana Groźnego oparami rtęci, którą był leczony od wczesnego dzieciństwa – przyp. red.). Później przeniósł swe „zainteresowania” na ludzi. W 1543, zagniewany na Iwana Szujskiego, faktycznie władającego wówczas państwem, poszczuł go psami, a te zagryzły księcia. Został formalnie carem w dniu swych urodzin 16 stycznia 1547. Uczcił to, nakazując wyrwanie języka niejakiemu Afanasijowi Buturlinowi, który naraził się jakimś nieopatrznym słowem.

Iwan Groźny i jego nianiaIwan Groźny i jego niania

Nienawidząc od dzieciństwa bojarów, starał się ograniczyć ich rolę w państwie. Nałożył ograniczenia co do ilości ziemi, jaką mogli posiadać, zakazał zamiany lub sprzedaży posiadłości, zaś majątek szlachcica, który nie pozostawiłby bezpośredniego następcy, przechodzić miał na własność państwa. Bojarzy zaczęli uciekać za granicę, głównie na Litwę. Coraz częstsze stawały się aresztowania członków Dumy. Kniaziów i możnowładców oskarżano o rzucanie uroków na cara czy urąganie mu; konfiskowano ich posiadłości, zamykano w więzieniach lub klasztorach.

W roku 1565 Iwan podzielił Rosję na dwie części. Większa z nich, tzw. ziemszczyzna, miała się rządzić według dotychczasowych praw. Druga – opricznina – podlegała wyłącznej władzy cara. Zaczęła się fala morderstw, bowiem chorobliwie podejrzliwy car wszędzie węszył spisek, mający pozbawić go korony i życia, choć żadnej opozycji w złamanej już uprzednio i zastraszonej Dumie nie było. Tym chętniej dawano jednak wiarę donosom i oszczerstwom, wypływającym ze zwykłej chciwości. Car, panicznie bojąc się zamachu, pertraktował z królową angielską Elżbietą o azyl dla siebie, budował potężną twierdzę nad Dźwiną z myślą o schronieniu, przemyśliwał nawet o ukryciu się na resztę życia w klasztorze.

Prawdziwy terror rozpętał się jednak dopiero w 1567 roku i trwał trzy lata. Na śmierć skazywano kniaziów, możnowładców, szlachciców, często wraz z rodzinami i służbą. Metropolita Filip próbował wstawić się za prześladowanymi, ale w odpowiedzi usłyszał tylko: „Zbyt miękki byłem dla was, ale teraz zaśpiewacie mi innym głosem”. Wkrótce zamordowano i Filipa.

Zabijano z wyroku sądu i bez wyroku. Rozcinano szablami, truto, ucinano głowy, niekiedy spędzano ludzi do jednego budynku i po prostu wysadzano go w powietrze. Pewnego bojara carscy oprawcy usmażyli żywcem na żeliwnej patelni. Za szczęśliwca uważał się ten, którego tylko wygnano, osadzono w klasztorze lub przesiedlono. Zeznania wymuszone torturami podczas jednych procesów, dawały podstawę do wszczynania kolejnych, a spirala terroru wciąż się rozszerzała.

++

Zimą 1569, powziąwszy przekonanie o zdradzie mieszkańców Nowogrodu i Pskowa, którzy rzekomo chcieli przyłączyć swe miasta do Litwy, car ruszył do tych miast z wojskiem opriczników. Najpierw brutalnie spacyfikował Psków. Tych, których nie nadążały skazywać sądy, zabijano bez wyroku. Kobiety i dzieci wrzucano związane do rzeki, a te, które zdołały wypłynąć, dobijali toporami i rohatynami pływający łodziami opricznicy. Mordowano zarówno mieszczan, jak szlachtę i duchowieństwo. Łupiono klasztory, rozgrabiano majątki mieszkańców. Spalono wiele domów. Biedotę, którą mroźna zima zmusiła do schronienia się w mieście, mordowano lub usuwano za mury – co w praktyce oznaczało dla nich wyrok śmierci, wielu bowiem ludzi marło poza miastem z zimna i głodu. Nowogród miał więcej szczęścia – wymordowano duchowieństwo, obrabowano cerkwie i klasztory, ludność jednak zdołała ocaleć.

Po pacyfikacji Nowogrodu i Pskowa długo jeszcze trwały procesy i tortury, a car osobiście przyglądał się często pracy katów. Podejrzenia sięgały coraz wyżej, aż dosięgły samych dworzan. Iwana Wiskowatego, pieczętarza, poćwiartowano żywcem w publicznej egzekucji. Naczelnika skarbu państwa, Nikitę Funikowa, wrzucono żywcem do wrzątku. Obaj do końca odmawiali przyznania się do win. Wraz z nimi stracono 180 osób.

W 1570 terror dosięgnął samych przywódców opriczniny. Fiodor Basmanow, jeden z dowódców, musiał zabić własnego ojca, by okazać carowi wierność. W nagrodę, jako jedyny z najwyższych rangą opriczników, ocalał i został jedynie zesłany nad Jezioro Białe.

Na Rosję spadły dwie wielkie klęski – epidemia dżumy w 1570 i najazd Tatarów w 1571. Tatarzy zadali Rosjanom druzgocącą klęskę, Moskwa spłonęła. Car obwinił o porażkę opriczników. Gdy rok później udało się powstrzymać na polu bitwy kolejny najazd Tatarów, car zdecydował się zakończyć opriczninę. Rozwiązano wojsko opriczne, zaczęto łączyć instytucje opriczniny z ziemskimi, a nawet pozwolono niektórym zesłańcom powrócić do domów. Car zabronił nawet używać nazwy „opricznina”.

W 1581 car w gniewie zabił własnego syna, Iwana. Drugi syn, Fiodor, był chory psychicznie, śmierć Iwana oznaczała więc koniec dynastii Rurykowiczów. Iwan IV Groźny zmarł w roku 1584.

Koniec części drugiej...

Sprawdź też: Kiedy zło zasiada na tronie, cz. I - Książę pogardzany
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie dyskusje na forum
  • Więcej

Bestiariusza przegląda 4 użytkowników: 1 zalogowany, 0 ukrytych i 3 gości
Zalogowani: Google [Bot]

Copyright © 2001-2010 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 maja 2012, 14:26 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka