„Błękitny Księżyc” – najnowsza fregata wyprodukowana przez Technacon, trzy potrójne zewnętrzne punkty montażu, do tego dwa miejsca na napędy manewrowe, a co najważniejsze, aż cztery duże wieżyczki! Całość wykonana z niezwykle odpornej i elastycznej pianki molibdenowo-osmowej. Tak, Sathoi Kalighari był zadowolony z zakupu. Wyposażył swój nowy nabytek nie byle jak. Do takiego kadłuba trzeba odpowiednio dobrać sprzęt. Wybór generatora był prosty, ColdIce, potężny agregat zimnofuzyjny składający się z kilkuset komórek litowo-cyrkonowych, wraz z zapasową baterią krystaliczną. Wprawdzie nie ma najmocniejszego „kopa”, ale można na nim zawsze polegać. Idealnie będzie współgrał z głównym napędem plazmowym i hiperbarionowymi silnikami manewrowymi. Hipernapęd, komputer, dodatkowe opancerzenie i pozostałe systemy, zamknęły zakupy kwotą niemal pół miliona kredytek. Ale co to dla syna dyrektora regionu Hazel Incorp?***
System Fomalhaut – granica Rdzenia i obszaru Centralnego. Sathoi leciał swoją nowiutką fregatą z wycieczki po zewnętrznych księżycach Alura i właśnie schodził z orbity giganta. W pewnym momencie holograficzna konsola statku zalśniła czerwienią: ostrzał! Młody człowiek przestraszył się poważnie, kto mógł do niego strzelać z laserów? I to w takim miejscu? Nowoczesny system bojowy automatycznie przejął prowadzenie, a sprzężenie neuroidalne w fotelu pilota podłączyło się nieinwazyjnie do systemu nerwowego zasiadającego w nim mężczyzny. Na zewnątrz okrętu rozłożyły się szerokie, wyraźne, chociaż tak naprawdę nie istniejące, czujniki holooptyczne. Odczyt pojawił się po kilku sekundach. ***
+
Statek klasy militarnej – korweta. Sygnatura federacyjna S-am-145298, odległość 310 tysięcy km, prędkość 30-50km/s, wektor kolizyjny 11 stopni, ciąg 3. Na pozostałe dane już nie spojrzał, tylko aktywował wieżyczki. Skoro zadarli z jego nową fregatą, to popamiętają! Lasery dziobowe średniej mocy nakierowały się momentalnie w miejsce skąd strzelano. Komputer pokładowy wyliczył 8923 potencjalnych położeń przeciwnika, przesiał te dane przez moduł heurystyk behawioralnych, ekstrapolował dane z czujników grawimetrycznych i zniekształceń atmosfery Alura przez wrogi statek, zmniejszając liczbę do 1434. Dwie serie laserowe przecięły pustkę, niewidoczne jak to zawsze z laserem w próżni bywa, ale bez efektu. Korweta nie próżnowała, zbliżając się maksymalnie na silnikach głównych i manewrowych, prując przestrzeń działkiem laserowym. Skutecznie! Indykator uszkodzeń kadłuba w kabinie „Błękitnego Księżyca” zaświecił się na pomarańczowo w trzech modułach pancerza. Uszkodzenie było poważne, prawie przebili się przez dodatkowe warstwy ochronne, gdyby nie one, mogłyby ulec zniszczeniu nawet jakieś podzespoły. Sathoi widząc, że odległość zmniejszyła się do wystarczającej na użycie górnej wieżyczki, obrócił statek i strzelił z działka gaussa. Kilkanaście tysięcy maleńkich pocisków rozpędzonych do prędkości 20 tysięcy km/s uderzyło w cel. Musiały uszkodzić silniki, gdyż korweta nagle straciła stabilizację lotu z jednej burty i niebezpiecznie zaczęła zbliżać się w kierunku gazowego olbrzyma. Z uszkodzonym napędem nie była w stanie wyrwać się z pola grawitacyjnego planety. Sathoi patrzył bezradnie jak mały statek próbuje na wszystkie sposoby pokonać przyciąganie, ale z tak małym ciągiem każda sekunda przybliżała go do katastrofy. Nawet chciał mu pomóc, ale nie miał jak. Odwrócił głowę od ekranów, gdy mała eksplozja w niebiesko - burej atmosferze Alura zaznaczyła na chwilę miejsce, gdzie korweta zderzyła się ze zmrożonymi kryształkami amoniaku, które musiały przy tej prędkości pociąć kadłub jak masło.***
„Błękitny Księżyc” skierował się znowu na kurs prowadzący do Fomalthree. Pilot wiedział, że w pustej przestrzeni międzyplanetarnej nie powinien spodziewać się kolejnych ataków, ktokolwiek za nimi stał. Wygaszenie bocznych ciągów manewrowych zajęło kilkanaście minut, korekta kursu dalsze pół godziny. Przez najbliższe sześć tygodni lotu statek pokona te kilka jednostek astronomicznych, mknąc z prędkością 200 km/s, przyspieszając i hamując połowę tego czasu. O ile, oczywiście, nic nie pojawi się na przeszkodzie...Kosmiczny realizmKosmos, przestrzeń, galaktyka, planety, stacje kosmiczne… Świat pięćdziesiątego stulecia jest miejscem nowoczesności, technika wkradła się w każdy element życia. Ale czy nie jest tak we wszystkich światach istniejących w przyszłości? „Głębia Przestrzeni” to uniwersum pełne możliwości, nie zatraca się jednak w pięknej fabule, porzucając więź z rzeczywistością, ale stawia na "kosmiczny realizm"! W tym momencie skupmy się na realizmie aspektów technicznych oraz kosmicznych wojaży.
+
Poprzez realizm wszystkich spraw technicznych, nie mam na myśli klasycznej „technogadki”, która pojawia się często w różnym produktach SF (i często bardzo dobrze się komponuje, wszak od konwencji wszystko zależy). Znakomita większość wynalazków, urządzeń, sposobów podróżowania, oparta jest na rzeczach, które w dzisiejszych czasach istnieją chociażby w teorii. Przykładem niech będzie krótkie streszczenie zasady działania podróży międzygwiezdnych. Przebycie takiej odległości za pomocą napędów klasycznych, których w grze jest zresztą kilkanaście rodzajów różniących się między sobą masą parametrów, trwa. Sześć – siedem lat minimum, stanowi spore wyzwanie dla systemów podtrzymywania życia, a w szczególności hibernatorów (mało kto by chciał tak długo czuwać podczas podróży). Most Einsteina-Rosena, a konkretnie jego wariant Lorentzowski (wymagający do działania negatywnej energii), pozwala na przebycie kilku lat świetlnych natychmiast. Oczywiście są tu pewne ograniczenia - trzeba być oddalonym od dużych ciał niebieskich o miliony kilometrów, nie wolno dokonywać skoku zbyt często, bo fluktuacje kwantowe czynią to niebezpiecznym, należy dbać o odpowiedni zapas energii, by nie zabrakło jej podczas procedury, której nie da się już zatrzymać.
Śmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiek.Wspomniałem wyżej o podróży hiperprzestrzennej, jako metodzie na pokonywanie odległości międzygwiezdnych. Trzeba jednak podróżować także między planetami, stacjami kosmicznymi i innymi obiektami. Wbrew pozorom jest to czynność trudniejsza, gdyż podlega większej ilości czynników. Przede wszystkim, każdy statek musi posiadać odpowiedni napęd. W odróżnieniu od klasycznych obrazów, jakie można spotkać w mainstreamowych SF, nie jest to taka prosta sprawa. Silniki będą dzielić się ze względu na różne przeznaczenie. Główny napęd to stosunkowo niewielkie urządzenie, dające stały, słaby ciąg. Dzięki niemu, można w ciągu parunastu dni rozpędzać się do prędkości rzędu 200-400 kilometrów na sekundę. Używane są tu silniki plazmowe, jonowe, fotonowe, antymateryjne i wiele innych. Istnieją też napędy manewrowe, które różnią się zasadniczo konstrukcją. Po pierwsze - taki zespół napędowy składa się z dużej ilości silników zamontowanych na całym kadłubie, po drugie - są one duże i charakteryzują się bardzo dużym ciągiem, jednak przez krótki czas rzędu sekund (zużycie paliwa jest ogromne). Pozwala to na bardzo szybkie manewry, dzięki przyspieszeniom wysokości nawet 40G. Jednakże, takie silniki, nie są w stanie znacząco wpłynąć na główny kurs statku.
Napędy zużywają paliwo, które może być bardzo różne: jony gazów lub metali, plazma, niestabilne cząstki molekularne itp. Jednocześnie wymagają energii, która czerpana jest z generatorów działających w oparciu o fuzję, anihilację, czy też rozpad promieniotwórczy. Z tego powodu eksploracja kosmosu w oddaleniu od cywilizacji nastręcza pewnych trudności. Stacje serwisowe, tankowanie paliwa, uzupełnianie zapasów, o wszystkim warto pamiętać. Na szczęście duży obszar Drogi Mlecznej jest w miarę zindustrializowany.
– Jaki kurs, kapitanie?
– Druga gwiazda po prawej i lecimy aż do ranaPrędkości statków są duże, hamowanie i przyspieszanie trwa dni albo nawet tygodnie. Niekiedy może to stanowić poważny problem, wobec, na przykład, gwałtownej potrzeby zmiany planów podróży. Podczas manewrów trzeba pamiętać też o przeciążeniu! Zbyt duże potrafi być zabójcze i to mimo systemów kompensujących.
Kosmos nie jest miejscem nieprzyjaznym, czasem jednak może okazać się miejscem niebezpiecznym. Rozbłyski słoneczne, burze magnetyczne, czarne dziury, promieniowanie, przeloty przez gęste mgławice, deszcze meteorów - to wszystko czeka na nieostrożnych kosmonautów. Sprecyzowane zasady określają jak trzeba postępować w przypadku napotkania różnych tego typu zdarzeń.
Do podręcznika głównego „Głębi przestrzeni” dołączonych jest kilka narzędzi w postaci
tabel przeliczających, dzięki którym można łatwo określić prędkości statków, odległości, przyspieszenia, a także ustalić parametry planet (masa, promień, gęstość, grawitacja). Umożliwia to połączenie wygody z realizmem.
+
Latać można w różne miejsca, zazwyczaj są to planety, stacje kosmiczne, księżyce. Ponieważ „Głębia Przestrzeni” opisuje kosmos językiem uproszczonym, bazującym jednak na wiedzy astrofizycznej, te same zasady odnoszą się do różnych napotykanych obiektów. Planety podzielone zostały na klasy w zależności od podobieństwa do warunków ziemskich, do tego uwzględniono podczas ich opisu parametry takie jak wielkość, stosunek cieczy do lądu, skład atmosfery, grawitację, populację, demografię, faunę oraz florę, poziomy technologiczne i wiele innych. Bardzo dobrze widoczna jest ta kompleksowość na specjalnych kartach planet. Obok przykład jednej z nich (sama tabela, do każdej dodatkowo jest jedna strona opisu). Podobnie potraktowano systemy planetarne i stacji kosmiczne. Duża ilość informacji może służyć do łatwiejszego opisu miejsca, określenia jego charakteru itp. Oczywiście nie trzeba koniecznie skupiać się na wszystkich elementach, każdy zaczerpnie tyle informacji ile potrzebuje.
Ważnym wyznacznikiem realizmu w „Głębi Przestrzeni” jest kompleksowe potraktowanie konstrukcji statków kosmicznych. Uwzględniają one wszystkie najważniejsze parametry, jakie mogą być potrzebne w kosmosie i nie tylko. Materiały konstrukcyjne, zachowanie w atmosferze, cieczach i próżni, prędkości rejsowe i orbitalne, montaż osprzętu za pomocą systemu Punktów Montażowych i inne. Dokładnie widać to na karcie statku, której pierwsza strona widoczna jest obok, a pełną można pobrać
stąd.
+
Ponieważ podróżowanie w kosmosie nie może obejść się bez zużywania energii, paliwa i utrzymania statku w dobrym stanie, elementy - takie jak zarządzanie energią, paliwem oraz uszkodzeniami, zostały opracowane w sposób dokładny i przystępny zarazem. Z dużą ilością przykładowych podzespołów (kadłuby, generatory, silniki, osłony, uzbrojenie, czujniki, komputery, itp.), związana jest olbrzymia możliwość kreowania najróżniejszych modeli statków, stosownie do zapotrzebowania i możliwości finansowych. W zależności od stopnia zastosowania zasad, latanie statkiem kosmicznym może być prawie idealnym symulatorem, albo prostym sposobem na podróżowanie, wszystko zależy od ilości wykorzystanych opcji.
Dziś jest dobry dzień na śmierćWalka prowadzona w przestrzeni kosmicznej – nie może zabraknąć tego elementu w systemie SF. Świat „Głębi Przestrzeni” nie jest pełen czyhających na graczy piratów ani złych obcych, mimo to od czasu do czasu pojawiają się w nim różne konflikty. Sposób prowadzenia walki kosmicznej ujęto w ramy taktyczne. Uwzględnione są następujące elementy: zdolności pilota, poziom sprzężenia systemu nerwowego ze statkiem, możliwości napędu manewrowego, zaawansowanie komputera bojowego, stały wektor ciągu głównego (statki do walki nie zatrzymują się nagle w miejscu), odległości statków (walczy się na dystanse kilkuset tysięcy kilometrów), zasięg broni i prędkość pocisków/wiązek, wzajemne położenie okrętów, różnice prędkości, manewry specjalne. Dzięki temu starcie okrętów rozgrywane na planszy o wymiarach 650x650x450 tysięcy kilometrów kwadratowych (tak, plansza jest płaszczyzną, ale uwzględniono trzeci wymiar!), jest w pełni realistyczne, a mechanika szybka i skuteczna. Poszczególne elementy mogą być zastępowane liczbą stałą na całą walkę, aby jeszcze bardziej ją przyspieszyć. Istotnym elementem, o którym trzeba powiedzieć, jest sposób celowania i trafiania. Otóż, na tak wielkie odległości i przy takich prędkościach, nie ma sposobu na idealne mierzenie. Można jedynie za pomocą analizy wektorów pędu, mocy silników itp., „zgadywać”, gdzie przeciwnik znajdzie się za kilka sekund. Komputer oblicza jakąś liczbę optymalnych pozycji wrogiego okrętu i strzela w tamte miejsca (tak, jedna 100 sekundowa runda, to nie jeden strzał, ani nawet kilka, ale całkiem duży ostrzał). Wyniki porównywane są na tabeli i stamtąd odczytywany jest także wynik aktualnej rundy. Oczywiście pojawiają się też elementy losowe, a redukowanie ich do stałych wartości jest jednym z ważniejszych zagrań taktycznych.
Zniszczenie bądź obezwładnienie przeciwnika nie jest łatwe. Urządzenia obronne w postaci osłon, pancerza, deflektorów, stanowią dla niektórych rodzajów broni barierę nie do przebicia. Jednocześnie, dobrze wykorzystując sytuację, na przykład grawitację pobliskiej planety, albo warunki panujące w mgławicy, można przechylić szalę na swoją korzyść.
„Głębia Przestrzeni” oferuje 4 moduły walki:
- orbitalny, gdzie prędkości i odległości są znacznie mniejsze, a grawitacja planety ma wpływ na manewry,
- standardowy, czyli opisany wyżej przykład,
- dużych prędkości, dostosowany do krótkich starć i wymiany salw przy lotach powyżej 1000km/s,
- specjalny, czyli toczący się w pasach asteroid, nebulach itp.
Każdy z nich, rozgrywany jest na tej samej planszy, stosowane są tylko inne tabele i inne elementy są na niej wykorzystywane.
Zapraszam do zapoznania się wersją demonstracyjną systemu na stronie
http://www.glebiaprzestrzeni.pl W następnym artykule nieco szerzej omówimy obszar gry, społeczeństwo, konflikty oraz Obcych. Oczywiście i tam realizm będzie słowem kluczowym!
Mam nadzieję, że nikomu z Was nie spieszy się zbytnio do domu... Gwiezdna Flota zdecydowała, że jesteśmy gotowi, by rozpocząć naszą misję.